w pustyni i w puszczy, rozdział 46, str. 2
w pustyni i w puszczy, rozdział 46, str. 2 |
315
W czasie postoju biali zajmowali się polowaniem i
porządkowaniem notat geograficznych i przyrodniczych, a Murzyni
oddawali się słodkiemu zawsze dla nich próżnowaniu. Owóż
zdarzyło się pewnego dnia, że doktor Clary wstawszy rano i zbliżywszy się do brzegu ujrzał kilkunastu Zanzibarczyków z karawany spoglądających z zadartymi głowami na wierzchołek wysokiego drzewa i powtarzających w kółko: – Ndege? – akuna ndege! – Ndege? (Ptak? – nie ptak! – ptak?) Doktor miał krótki wzrok, więc posłał do namiotu po szkła polowe, następnie spojrzał przez nie na ukazywany przez Murzynów przedmiot i wielkie zdziwienie odbiło się na jego twarzy. – Poproście tu kapitana – rzekł. Lecz zanim Murzyni dobiegli, kapitan ukazał się przed namiotem, wybierał się bowiem na antylopy. – Patrz, Glen – rzekł doktor wskazując ręką w górę. Kapitan zadarł z kolei głowę, przysłonił oczy ręką i zdziwił się nie mniej od doktora. – Latawiec! – zawołał. – Tak, ale Murzyni nie puszczają latawców, więc skąd się tu wziął? – Chyba jakaś osada białych znajduje się w pobliżu lub jakaś misja?. – Trzeci dzień wiatr wieje z zachodu, czyli od stron nieznanych i prawdopodobnie tak samo nie zaludnionych jak ta dżungla. Wiesz zresztą, że tu nie ma żadnych osad ani misyj. – To rzeczywiście ciekawe. – Trzeba koniecznie zdjąć tego latawca. – Trzeba. Może się dowiemy, skąd pochodzi. Kapitan dał rozkaz. Drzewo miało kilkadziesiąt metrów wysokości, ale Murzyni wdrapali się natychmiast na szczyt, zdjęli ostrożnie uwięzionego latawca i oddali go w ręce doktora, który spojrzawszy nań rzekł: – Są jakieś napisy. Zobaczmy. I przymrużywszy oczy jął czytać. Nagle twarz mu się zmieniła, ręce zadrżały. – Glen – rzekł – weź to, przeczytaj i upewnij mnie, żem nie dostał udaru słonecznego i że jestem przy zdrowych zmysłach! Kapitan wziął bambusową ramkę, do której arkusz był przytwierdzony, i czytał, co następuje: „Nelly Rawlison i Stanisław Tarkowski, odesłani z Chartumu do Faszody, a z Faszody prowadzeni na wschód od Nilu, wyrwali się z rąk derwiszów. w pustyni i w puszczy, rozdział 46, str. 2 fragment 20 |
| 2008-10-27 10:41:42 |