W pustyni i w puszczy, rozdział 40, str. 3
W pustyni i w puszczy, rozdział 40, str. 3 |
277
Wiadomości te mocno zmartwiły Kalego, który też prosił Stasia, by jak najprędzej przebyli ową górę dzielącą ich od okolic objętych pożarem wojny, zaręczając, że potrafi znaleźć drogę, którą przeprowadzi nie tylko konie, ale i Kinga. Był już w stronach, które znał dobrze, i teraz rozróżniał z wielką pewnością znajome od dzieciństwa szczyty. Jednakże przejście nie okazało się łatwe i gdyby nie pomoc ujętych darami mieszkańców ostatniej wioski, trzeba by było szukać dla Kinga innej drogi. Ci znali jednak jeszcze lepiej od Kalego wąwozy leżące z tej strony góry i po dwóch dniach uciążliwej podróży, w czasie której nocami dokuczały wielkie zimna, przeprowadzili na koniec szczęśliwie karawanę na przełęcz, a z przełęczy na dolinę leżącą już w kraju Wa-himów. Staś zatrzymał się rano na postój w tej otoczonej zaroślami i pustej dolinie. Kali zaś, który prosił, by mu wolno było wyjechać konno na wywiady w kierunku ojcowskiej bomy, odległej o dzień drogi, wyruszył dalej jeszcze tej samej nocy. Staś i Nel oczekiwali go przez całą dobę w największym niepokoju – i już myśleli, że zginął lub wpadł w ręce wrogów, gdy tłumaczenia tekstów wreszcie zjawił się na wychudzonym i spienionym koniu, sam również zmęczony i tak przybity, że żal było na niego patrzeć. 46 To samo co w Sudanie: zeriba. Wielka boma może być także rodzajem fortecy lub ufortyfikowanego obozu.dzieciństwa szczyty. 278 Upadł też natychmiast do nóg Stasia i począł go błagać o ratunek. – O, panie wielki! – mówił – Samburu zwyciężyć wojowników Fumby, zabić ich mnóstwo i rozpędzić tych, których nie zabić, a Fumbę oblegać w wielkiej bomie na górze Boko. Fumba i jego wojownicy nie mieć co jeść w bomie i zginąć, jeśli pan wielki nie zabić Mamby i wszystkich Samburu razem z Mambą. Tak błagając obejmował kolana Stasia, a ów zmarszczył brwi i zastanawiał się głęboko nad tym, co mu wypada uczynić, gdyż jak zawsze i wszędzie chodziło mu o Nel. – Gdzie są – zapytał wreszcie – ci wojownicy Fumby, których rozpędzili Samburu? – Kali ich znalazł i oni tu nadejść zaraz. – Ilu ich jest? Młody Murzyn poruszył kilkanaście razy palcami obu rąk i nóg, ale widocznie nie mógł dokładnie oznaczyć liczby, z tej prostej przyczyny, że nie umiał rachować więcej niż do dziesięciu i każda większa ilość przedstawiała mu się tylko jako wengi, to jest mnóstwo. – Więc jeśli tu przyjdą, to stań na ich czele i idź ojcu na odsiecz – rzekł Staś. – Oni się bać Samburu i z Kalim nie pójść, ale z panem wielkim pójść i zabić wengi, wengi Samburu. Staś zamyślił się znowu. – Nie – rzekł w końcu – ja nie mogę ani brać bibi do bitwy, ani zostawić jej samej – i nie uczynię tego za nic w świecie. W pustyni i w puszczy, rozdział 40, str. 3 tłumaczenia tekstów fragment 20 |
| 2008-10-26 10:54:13 |