W pustyni i w puszczy, rozdział 25, str. 5
W pustyni i w puszczy, rozdział 25, str. 5 |
173
I myśli te wprawiły go w doskonały humor, toteż spoglądając z góry na główkę Nel opartą na jego piersiach mówił sobie wesoło, ale zarazem nie bez pewnego zdziwienia: „Szczególna jednak rzecz, jak ja tę małą muchę lubię! Co prawda lubiłem ją zawsze, ale teraz to coraz więcej!” I nie wiedząc, jak sobie tak osobliwy objaw wytłumaczyć, wpadł na następujące przypuszczenie: „To pewno dlatego, żeśmy tyle razem przeszli i że ona jest na mojej opiece.” Tymczasem trzymał tę „muchę” z wielką ostrożnością prawą ręką za pasek, żeby mu nie zleciała z siodła i nie potłukła sobie noska. Posuwali się noga za nogą tłumacz on line i w milczeniu, tylko Kali podśpiewywał sobie pod nosem na chwałę Stasia: – Pan wielki zabić Gebhra, zabić lwa i bawołu! yah! pan wielki zabić jeszcze dużo lwów! yah! Mnóstwo mięsa, mnóstwo mięsa! yah! yah!. – Kali – zapytał cicho Staś – czy Wa-hima polują na lwy? – Wa-hima bać się lwów, ale Wa-hima kopać głębokie doły i jeśli lew w nocy wpadnie, to Wa-hima śmiać się. – Cóż wtedy robicie? – Wa-hima rzucać dużo oszczepów, aż lew jak jeż. Wtedy go wyciągnąć z dołu i zjeść. Lew dobry. 1 wedle swego zwyczaju pogładził się po żołądku. Stasiowi nie bardzo podobał się ten sposób polowania, więc począł wypytywać, jaka inna zwierzyna znajduje się w kraju Wa- hima, i rozmawiali dalej o antylopach, strusiach, żyrafach i nosorożcach dopóty, dopóki do uszu ich nie doszedł szum wodospadu. – Co to? – zawołał Staś – rzeka przed nami i wodospad? Kali pokiwał głową na znak, że widocznie tak jest. I przez czas jakiś jechali bardziej sporym krokiem nasłuchując szumu, który stawał się coraz wyraźniejszy. – Wodospad! – powtórzył zaciekawiony Staś. Lecz zaledwie minęli jeden i drugi zakręt, gdy nagle przeszkoda do nieprzebycia zatamowała im dalszą drogę. Nel, którą poprzednio uśpił ruch koński, rozbudziła się zaraz. – Czy już stajemy na nocleg? – zapytała. – Nie, ale patrz! – odpowiedział Staś – skała zamyka wąwóz. – To cóż zrobimy? 174 – Przecisnąć się obok niej niepodobna, bo tu ciasno, więc trzeba się będzie trochę wrócić, wydostać się na górę i objechać przeszkodę, ale do wieczora jeszcze ze dwie godziny, a zatem mamy czas. Niech też i konie trochę odetchną. Słyszysz wodospad? – Słyszę. – Zatrzymamy się przy nim na nocleg. W pustyni i w puszczy, rozdział 25, str. 5 tłumacz on line fragment 20 |
| 2008-10-20 23:07:46 |