Prus Lalka, Tom 2 rozdział 12 Fragment 420
Prus Lalka, Tom 2 rozdział 12 |
To jedno czuję, że ten człowiek zabrał mi duszę.
- Bądźże przynajmniej tłumaczenia tekstów rozsądna. Zresztą. - Jestem nią, dopóki być mogę. Ale ja nie dbam o taki świat, który dwoje ludzi skazuje na tortury za to tylko, że się kochają. Nienawidzieć się wolno - dodała z gorzkim uśmiechem - kraść, zabijać. wszystko, wszystko wolno, tylko nie wolno kochać. Ach, moja mamo, jeżeli ja nie mam racji, więc dlaczegóż Jezus Chrystus nie mówił ludziom: bądźcie rozsądni, tylko - kochajcie się? Pani Misiewiczowa umilkła, przerażona wybuchem, którego nigdy nie oczekiwała. Zdawało się, że niebo spada jej na głowę, kiedy z ust tej gołębicy bryzgnęły zdania, jakich dotychczas nie słyszała, nie czytała, jakie jej samej nie przeszły przez myśl, nawet kiedy była w tyfusie. Na drugi dzień był u niej Rzecki; przyszedł z miną zakłopotaną, gdy mu wszystko opowiedziała, wyszedł złamany. Bo właśnie dziś w południe zdarzył mu się taki wypadek. Do sklepu, do Szlangbauma, przyszedł kto?. Maruszewicz i rozmawiał z nim blisko godzinę. Inni subiekci, od czasu gdy dowiedzieli się, że Szlangbaum kupuje sklep, natychmiast wobec niego spokornieli. Ale pan Ignacy zhardział i po odejściu Maruszewicza zaraz zapytał: - Cóż pan masz za interesa z tym łotrem, panie Henryku? Ale i Szlangbaum już zhardział, więc odpowiedział panu Rzeckiemu, wysunąwszy pierwej dolną wargę: - Maruszewicz chce dla barona pożyczyć pieniędzy, a dla siebie chciałby jakiejś posady, bo już gadają na mieście, że Wokulski odstępuje mi swoją spółkę. Za to obiecuje mi, że baron będzie odwiedzał mój dom z baronową. - I pan przyjmiesz taką jędzę? - spytał Rzecki. - Dlaczegóż by nie?:. Baron będzie dla mnie, a baronowa dla mojej żony. Prus Lalka, Tom 2 rozdział 12 tłumaczenia tekstów fragment 440 |
| 2008-11-07 18:34:01 |