barcelona

Prus Lalka, Tom 2 rozdział 12

" Spojrzała na bok i zobaczyła utkwione w siebie oczy Wokulskiego. Ponieważ miała do wyboru albo przypisać swoje triumfy "temu wiekowi", albo Wokulskiemu, więc. poczęła zastanawiać się nad Wokulskim. Kto wie, czy nie był on mimowolnym twórcą uwielbień, które ją ze wszech stron otaczały?. Zaczęła przypominać sobie. Przede wszystkim ojciec pana Niwińskiego miał kapitały w spółce, którą założył Wokulski, a która (o czym było wiadomo nawet pannie Izabeli) przynosiła wielkie zyski. Następnie pan Malborg, który ukończył jakąś szkołę techniczną (z czym się nie zdradzał), za pośrednictwem Wokulskiego (co
tłumaczenia tekstów w najgłębszej zachował dyskrecji) starał się o posadę przy kolei.
I rzeczywiście, dostał taką, która posiadała jedną wielką zaletę, że nie wymagała pracy, i jedną straszną wadę, że nie dawała trzech tysięcy rubli pensji. Pan Malborg miał nawet o to żal do Wokulskiego; lecz ze względu na stosunki ograniczał się na wymawianiu jego nazwiska z ironicznym półuśmiechem. Pan Szastalski nie miał kapitałów w spółce ani posady przy kolei. Ale ponieważ dwaj jego przyjaciele, panowie Niwiński i Malborg, mieli do Wokulskiego pretensję, więc i on miał do Wokulskiego pretensję, którą formułował wzdychając obok panny Izabeli i mówiąc: - Są ludzie szczęśliwi, którzy. O tym, jak wyglądają ci "którzy.", panna Izabela nigdy nie mogła się dowiedzieć. Tylko przy wyrazie "którzy" przychodził jej na myśl Wokulski. Wtedy zaciskała drobne pięści i mówiła do siebie: "Despota. tyran." Choć Wokulski nie zdradzał najmniejszej skłonności ani do tyranii, ani do despotyzmu. Tylko przypatrywał się jej i myślał: "Tyżeś to czy. nie ty?.
Prus Lalka, Tom 2 rozdział 12 tłumaczenia tekstów fragment 40

2008-11-07 18:34:01