barcelona

Prus Lalka, Tom 1 rozdział 19

- Proszę przyjść o szóstej do mnie, a Mikołaj niechaj tu żadnych interesantów nie przyjmuje, kiedy
tłumacz przysięgły warszawa pan chory. - Rozumiem, wielmożny panie!. A nasz pan czeka w pokoju sypialnym - odparł Mikołaj. Gdy zaś Wokulski odszedł, powypychał Żydów za drzwi mówiąc: - Poszły parchy!. Won!. - Ny!. ny!.
co się pan tak gniewa?. - mruczeli bardzo zmieszani Żydkowie. Pan Tomasz przywitał Wokulskiego ze wzruszeniem; trochę drżały mu ręce i trzęsła się głowa. - No, patrz - mówił - co wyrabiają ci Żydzi, te. te gałgany!. Nachodzą dom. przestraszają mi córkę. - Kazałem im przyjść o szóstej do mego kantoru i jeżeli pan pozwoli, ureguluję rachunki. Duża to suma?. - zapytał Wokulski. - Drobiazg, prawie nic. Jakieś pięć do sześciu tysięcy rubli.
Prus Lalka, Tom 1 rozdział 19 tłumacz przysięgły warszawa fragment 860

2008-11-07 17:05:59