Prus Lalka, Tom 1 rozdział 19

Takie podstawienie Żydów przy kupnie najjaśniej dowodzi, że ten pan bawiąc się w przyjaźń robi interesa. - Naturalnie! - potwierdził pan Tomasz. - Czyliżbyś nie miała rozumieć tak prostej rzeczy. Niezły to może człowiek, ale zawsze kupiec. kupiec!. W
tłumacz przysięgły warszawa przedpokoju rozległo się mocne dzwonienie. - To pewnie on.
Wyjdę, papo, i zostawię panów samych. Opuściła sypialnię ojca, lecz w przedpokoju, zamiast Wokulskiego, zobaczyła aż trzech Żydów, głośno rozprawiających z Mikołajem i panną Florentyną. Uciekła do sali i przez myśl przebiegły jej wyrazy: "Boże!. dlaczego on nie przychodzi." W sercu jej kipiała burza uczuć. Panna Izabela potakując zdaniom ojca rozumiała jednak, że to nieprawda, co on mówi, że Wokulski nie zrobił na kamienicy interesu, ale stracił, i tylko dlatego, ażeby ich wydźwignąć z najfatalniejszej pozycji. Lecz przyznając to, czuła nienawiść: "Podły! podły!. - szeptała. - Jak on śmiał." Tymczasem w przedpokoju Żydzi rozpoczęli formalną kłótnię z panną Florentyną. Oświadczyli, że nie ruszą się, dopóki nie dostaną pieniędzy, że panna hrabianka dała wczoraj słowo. A gdy Mikołaj otworzył im drzwi do sieni, poczęli mu wymyślać: - To jest rozbój! . to oszustwo!.
Prus Lalka, Tom 1 rozdział 19 tłumacz przysięgły warszawa fragment 820

2008-11-07 17:05:59