barcelona

Prus Lalka, Tom 1 rozdział 13

Miał też po co wyrzucać tyle pieniędzy, jeżeli jej tu nie będzie! A może pani Meliton, stara intrygantka, okłamała go na spółkę z Maruszewiczem?. Wszedł na schodki wiodące do trybuny sędziów i oglądał się na wszystkie strony. Na próżno. Gdy schodził stamtąd, zatamowali mu drogę dwaj tyłem stojący panowie, z których jeden, wysoki, z wszelkimi cechami sportsmena, mówił podniesionym głosem:
- Czytając od dziesięciu lat, jak łają nas za zbytki, już chciałem poprawić się i sprzedać stajnię. Tymczasem widzę, że człowiek, który wczoraj dorobił się majątku, dziś puszcza
tłumacz polsko angielski konia na wyścigach. Ha! myślę, toście wy takie ptaszki?. Nas moralizujecie, a gdy się uda, robicie to samo?.
Otóż nie poprawię się, nie sprzedam stajni, nie. Jego towarzysz spostrzegłszy Wokulskiego trącił mówcę, który nagle urwał. Korzystając z chwili Wokulski chciał ich minąć, ale wysoki pan zatrzymał go. - Przepraszam - odezwał się dotykając kapelusza - że ośmieliłem się robić tego rodzaju uwagi. Jestem Wrzesiński. - Z przyjemnością słuchałem ich - odpowiedział z uśmiechem Wokulski - ponieważ w duchu mówię sobie to samo. Zresztą - staję na wyścigach pierwszy i ostatni raz w życiu. Podali sobie ręce z wysokim sportsmenem, który gdy Wokulski odsunął się na parę kroków, mruknął: - Dziarski chłop. Teraz dopiero Wokulski kupił program i z uczuciem jakby wstydu czytał, że w trzeciej gonitwie biega klacz Sułtanka po Alim i Klarze, należąca do X. X., jeżdżona przez dżokeja Yunga w żółtej kurtce z niebieskimi rękawami.
Prus Lalka, Tom 1 rozdział 13 tłumacz polsko angielski fragment 60

2008-11-07 17:02:14