PAN TADEUSZ, KSIĘGA PIERWSZA Fragment 120
PAN TADEUSZ, KSIĘGA PIERWSZA |
Ja mówię, będzie wojna u nas. Do majora
Płuta adiutant sztabu przyjechał zawczora:
Gotować się do marszu! Pójdziem, czy pod Turka,
Czy na Francuza. Oj, ten Bonapart figurka!
Bez Suworowa to on może nas wytuza.
U nas w pułku gadano, jak szli na Francuza,
Że Bonapart czarował, no, tak i Suwarów
Czarował; tak i były czary przeciw czarów.
Raz w bitwie, gdzie podział tłumacz przysięgły warszawa się? szukać Bonaparta!- A on zmienił się w lisa, tak Suwarów w charta; Tak Bonaparte znowu w kota się przerzuca, Dalej drzeć pazurami, a Suwarów w kuca. Obaczcież, co się stało w końcu z Bonapartą." Tu Ryków przerwał i jadł; wtem z potrawą czwartą Wszedł służący, i raptem boczne drzwi otwarto. Weszła nowa osoba, przystojna i młoda; Jej zjawienie się nagłe, jej wzrost i uroda, Jej ubiór zwrócił oczy; wszyscy ją witali, Prócz Tadeusza, widać, że ją wszyscy znali. Kibić miała wysmukłą, kształtną, pierś powabną, Suknię materyjalną, różową, jedwabną, Gors wycięty, kołnierzyk z koronek, rękawki Krótkie, w ręku kręciła wachlarz dla zabawki (Bo nie było gorąca); wachlarz pozłocisty Powiewając rozlewał deszcz iskier rzęsisty. Głowa do włosów, włosy pozwijane w kręgi, W pukle, i przeplatane różowymi wstęgi, Pośród nich brylant, niby zakryty od oczu, Świecił się jako gwiazda w komety warkoczu, Słowem, ubiór galowy; szeptali niejedni, Że zbyt wykwintny na wieś i na dzień powszedni. Nóżek, choć suknia krótka, oko nie zobaczy, Bo biegła bardzo szybko, suwała się raczéj, Jako osóbki, które na trzykrólskie święta Przesuwają w jasełkach ukryte chłopięta. Biegła i wszystkich lekkim witając ukłonem Chciała usieść na miejscu sobie zostawionem. Trudno było; bo krzeseł dla gości nie stało, Na czterech ławach cztery ich rzędy siedziało, Trzeba było rzęd ruszyć lub ławę przeskoczyć; Zręcznie między dwie ławy umiała się wtłoczyć, A potem między rzędem siedzących i stołem, Jak bilardowa kula toczyła się kołem. W biegu dotknęła blisko naszego młodziana; Uczepiwszy falbaną o czyjeś kolana Pośliznęła się nieco i w tym roztargnieniu Na pana Tadeusza wsparła się ramieniu. Przeprosiwszy go grzecznie, na miejscu swym siadła Pomiędzy nim i stryjem, ale nic nie jadła; Tylko się wachlowała, to wachlarza trzonek Kręciła, to kołnierzyk z brabanckich koronek Poprawiała, to lekkim dotknieniem się ręki Muskała włosów pukle i wstąg jasnych pęki. Ta przerwa rozmów trwała już minut ze cztery. Tymczasem w końcu stoła naprzód ciche szmery, A potem się zaczęły wpółgłośne rozmowy: Mężczyźni rozsądzali swe dzisiejsze łowy. Asesora z Rejentem wzmogła się uparta, Coraz głośniejsza kłótnia o kusego charta, Którego posiadaniem pan Rejent się szczycił I utrzymywał, że on zająca pochwycił; Asesor zaś dowodził na złość Rejentowi, Że ta chwała należy chartu Sokołowi. Pytano zdania innych; więc wszyscy dokoła Brali stronę Kusego albo też Sokoła, Ci jak znawcy, ci znowu jak naoczne świadki. Sędzia na drugim końcu do nowej sąsiadki Rzekł półgłosem: "Przepraszam, musieliśmy siadać, Niepodobna wieczerzy na później odkładać: Goście głodni, chodzili daleko na pole; Myśliłem, że dziś z nami nie będziesz przy stole". PAN TADEUSZ, KSIĘGA PIERWSZA tłumacz przysięgły warszawa fragment 140 |
| 2008-11-11 15:55:46 |