Krasicki, Klatki Fragment 20
Krasicki, Klatki |
„Rozumiem. A w tym gabinecie
Kto to pisze?” „To rachmistrz największy na świecie:
On wszystko skalkulował — gospodarz nie lada —
Nowe planty wymyśla, rachuje, układa”.
„Więc bogacz?” „Więc ubogi”. „Jak to?” „Patrz, co pisze”.
„Milijon, to skarb”. „To dług; on i towarzysze
Nie chcąc na miernym tłumacz piaseczno zysku przestawać dość sytnie Nic nie mają”. „Dlaczego?” „Bo pragną mieć zbytnie”. „To święty; pacierz szepce i w dół spuścił oczy”. „Pokaż no tylko worek, wnet on tu przyskoczy”. „Fundusz zrobił; to dzieło bliźniemu usłużne”. „Ale ukradł trzy części, czwartą dał w jałmużnę”. „Zamknijmy go na haczyk, bo i nas okradnie. Jużci ten siedzi, widzę, spokojnie, przykładnie, Cóż to jest za jegomość?” „To sławny jurysta”. „Czy nie z tych, co to z prawnych wybiegów korzysta? Co to kradną z pandektów?” „On z nich nic nie kradnie”. „Dlaczego?” „Bo ich nie zna; bierze, co napadnie, Ale bierze po prostu. Krzyczy poza kraty; Najsławniejszy on w sądzie na prejudykaty, Na biało sto, na czarno gotów tylo dwoje”. „Schowajże go do klatki, bo ja się go boję; A tego jeszcze bardziej. Cóż to za wspaniałość?” „Jest to mędrzec, co posiadł wszystką doskonałość; On poprawia, w czym dawne pobłądziły wieki”. „Skądże jemu ta biegłość?” „Od gminu daleki, Nie będzie z nami gadał”. „Niechże i nie gada. Krasicki, Klatki tłumacz piaseczno fragment 40 |
| 2008-11-26 10:00:23 |